Następnie Greg udał się do swojej "świątyni spotkań" (dir. from jap. 'kaisha' = work), G zatopił się w oglądaniu ostatnich odcinków pierwszego sezonu House'a, a ja twardo spałam dalej.
W kole południa zamknęliśmy podwoje mieszkania, wywlekliśmy na dwór rowery i ruszyliśmy na polowanie części i akcesoriów rowerowych. Odwiedziliśmy kilka sklepów - w każdym odsyłano nas do następnego, który jest tylko kawałek dalej - i z przykrością stwierdziliśmy, że nie stać nas na wypasioną japońską ramę do szosówki. Byle jaki rower do poruszania się po mieście można w Tokio dostać za grosze, ale za lans rowerowy trzeba słono zapłacić. Może kupimy sobie kolorowe łańcuchy albo coś...
W ramach polowania zapędziliśmy się pod stację Shibuya, gdzie od lat w charakterze pomnika czeka na swojego pana wierny Hachiko. To miejsce spotkań, coś jak "pod kolumną" w Warszawie. Nie bardzo wiem, jak się tam można odnaleźć, bo pomnik stoi naprzeciwko wyjścia z metra, które co chwila wypluwa z siebie setki ludzi. Może to taki japoński skill...
Shibuya jest bardzo neonowo-betonowa, ale i tu znajdzie się miejsce na drzewko i zwierzątko. Zwierzątka są wielkości średnio wypasionego polskiego kota i mają dzioby wielkości i kształtu zakrzywionego palca dorosłej osoby. I gadają.
Rzeczy dostrzeżone po drodze:
Wieczorem zrobiłam sesję fotograficzną przedmiotom, które kupiliśmy w Tokyu Hands. Mamy boski termos, na który nie należy przypuszczać silnych ataków. Powstrzymamy się chyba...
ile kosztuje "wypasiona japonska rama do szosowki" i czy jestescie nam w stanie jedna przywiezc? ;)
ReplyDelete10 razy tyle ile w Polsce
ReplyDeletea jesteście w stanie jedną kupić?
hmm, to zalezy, na ile szacujesz wartosc polskiej ramy do szosowki. ze 2000zł bym dala, maks. jesli perfekcyjna na wymiar, lekka, trwala i z hakiem do ostrego. przypuszczam, ze z transportem byloby jednak wiecej... no i jak se czlowiek nie popatrzy i nie wie, co kupuje, to kupa a nie kupowanie.
ReplyDeleteza 2000 to sobie tu możesz kierownicę kupić
ReplyDeletei może łańcuch
ramy minimalnie za 4000
nie, czekaj, kręcę
ReplyDeletezdarzają się za 2, ale nie są to ramy wypasione
jak nie masz zamiaru jeździć po Japonii i szpanować swoim ostrym kołem, to lepiej kup ramę w Polsce
cały mój rower kosztował poniżej 2000 - ma całkiem fajną aluminiową ramę, podejrzewam, że w Twoim rozmiarze
ja szukam dla D, a on ma nozki krotkie i potrzebuje nizszj, niz ja. stad mysl, zeby japonia. kupil sobie jakas ciut duza, ale to nie omgsquee material. sekretnie knuje, zeby mu ja zabrac i kupic lepsza w zamian.
ReplyDelete