Dzień wczorajszy zaczął się w kole godziny pierwszej po południu. Nastąpiło oswojenie z kuchnią i łazienką, po czym ruszyliśmy szparko w kierunku pobliskiej stacji Shinjuku, przy której zlokalizowany jest sklep z fajnymi butami. Obrazek poglądowy:
Po tym udanym zakupie wróciliśmy szczęśliwie pod klatkę, gdzie dopędził nas Greg. Stanęło na tym, że ogarniemy się wszyscy trochę i pojedziemy pozwiedzać miasto bardziej aktywnie, czyli na rowerach.
1. ruch w Japonii jest lewostronny - nieintuicyjne na chodnikach
2. jazda po chodnikach jest nie tylko powszechna, ale prawnie dozwolona i społecznie akceptowana
3. samochody nie szaleją na ulicach - w przeciwieństwie do rowerów
4. w Tokio mieszka i pracuje naprawdę dużo ludzi
Było to całkiem nowe doświadczenie - przestawianie się z trybu ulicy na tryb chodnika nie jest wcale proste, a ogromne ilości ludzi i rowerów nie pomagają. Greg stwierdził, że ten typ jazdy w Warszawie skończyłby się wypadkiem ze skutkiem śmiertelnym po dwóch minutach. Ja myślę, że wcześniej zostalibyśmy zlinczowani przez przechodniów.
Objechaliśmy niewielki obszar wokół naszej mety, dotarliśmy do Parku Yoyogi, który mamy nadzieję zwiedzić w jakiś słoneczny poranek - na zdjęciu jest mniej więcej szósta po południu i miejsce wygląda jak jakaś mroczna puszcza.
Potem pojechaliśmy coś zjeść. Było po japońsku i tradycyjnie. Fasolka jakby szparagowa, grillowany łosoś, pierożki z mięsem i czymś tam, krewetki w tempurze i grillowane oponki (łapy ośmiornicy). Po deser udaliśmy się na 30 piętro pobliskiego biurowca, do włoskiej knajpy. Nie wiem, co zamówiliśmy, ale pozostawiło to miłe wspomnienie.
Tym miłym akcentem zakończyliśmy dzień na mieście.
Wieczorem G chcąc umożliwić nam równoczesne korzystanie z internetu, coś pokręcił i przez pół nocy naprawiał.
dłuższe wpisy można tworzyć offline w oczekiwaniu na swoją kolejkę!
ReplyDeletenah, jak mam siedzieć przy komputerze, który jest offline to już wolę oglądać seriale
ReplyDeletecoś w tym jest.
ReplyDeletez innej beczki - ile ważą te buty i jak bardzo muszę Wam jęczeć, żebyście mi też po jednym przywieźli???